Adrian Kowal jeszcze niedawno pracował jako lakiernik samochodowy, a teraz debiutuje w Rafako Hussars Poland w lidze World Series of Boxing. 13 lutego wystąpi w Buenos Aires w meczu z Argentina Condors.

– Występy w Husarii są dla mnie ogromną szansą. Co prawda w wadze -56kg jest Włoch D’Andrea, ale tak naprawdę wszystko w moich rękach i jeśli wygram walkę w Argentynie, to pewnie dostanę kolejną szansę, a nie zawodnik z Italii – powiedział pochodzący z Lublina Adrian Kowal.

W marcu skończy dopiero 20 lat i jest najmłodszym bokserem Rafako Hussars Poland. Trenerem i menedżerom drużyny zaimponował walecznością i nieustępliwością m.in. podczas zeszłorocznych Młodzieżowych Mistrzostw Polski i turnieju seniorskiego w fińskim Tampere.

– W finale zawodów młodzieżowych pokonałem Tomka Resóla, rewanżując mu się za porażkę w finale Mistrzostw Polski Seniorów. Podczas czempionatu elity pokonałem z kolei Sylwka Kozłowskiego, który wcześniej występował w Husarii – mówi Adrian Kowal (Olimp Lublin).

Przygodę ze sportem zaczął od… żużla. – Rodzicom to się nie podobało, bo kilka razy miałem upadki, raz wybiłem bark, innym razem skręciłem nogę. Boks, mimo że to sport walki, jest zdecydowanie bezpieczniejszy – dodał.

Adrian Kowal regularnie zdobywał, najczęściej złote, medale MP młodzików, kadetów, juniorów i młodzieżowców. Od niedawna jest seniorem, a teraz czeka go debiut w drużynie Husarii w lidze WSB.

– Wszystko potoczyło się bardzo szybko, ale to dobrze. Jestem w Husarii, mam zapewnione finansowanie i póki co nie muszę pracować w zawodzie lakiernika samochodowego. Myślę, że mój styl walki, chociaż zmienia się, to będzie podobał się kibicom. Kiedyś cały czas szedłem do przodu i biłem haki, sierpy, teraz więcej wyprowadzam ciosów prostych i częściej staram się bić w półdystansie, ale wciąż jestem agresywny i odważny – powiedział.

W Lublinie Adrian trenował z Andrzejem Głąbem, w Husarii pracuje z trzema kolejnymi szkoleniowcami Jerzym Baranieckim, Siergiejem Korczynskim i Zbigniewem Raubo.

– Czuję, że przez ostatni rok zrobiłem duże postępy, co zostało dostrzeżone przez trenerów oraz menedżerów Jarosława Kołkowskiego i Jacka Szelągowskiego. Nie obawiam się wyjazdu do Argentyny, wiem jaka jest stawka i mojej walki i całego meczu.