– Mam nadzieję, że uda mi się podtrzymać passę zwycięstw na szczecińskim ringu i z rosyjskimi bokserami – mówi Dawid Michelus (60kg) przed sobotnim meczem Rafako Hussars Poland w lidze World Series of Boxing z Russian Boxing Team.

22-letni wychowanek Sokoła Piła, obecnie boksujący w Kontrze Elbląg uwielbia walczyć w Szczecinie. Nigdy tam nie przegrał.

– Nie tylko wygrałem wszystkie walki podczas zeszłorocznych Mistrzostwach Polski, ale też w kilku szczecińskich turniejach – powiedział Dawid Michelus, brązowy medalista Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich 2010 i Młodzieżowych Mistrzostw Świata 2010.

Początkowo Rosjanie w wadze -60kg awizowali Artura Subchankulowa, ale ostatecznie trenerzy postawili na jeszcze mało znanego na arenie międzynarodowej Gabila Mamiedowa.

– Widziałem jedną walkę tego boksera, zresztą przegraną przez niego przed czasem. Na pewno skoczny, szybki zawodnik, ale opuszcza ręce po ciosach. Z kolei wcześniej wspomniany Artur Subchankulow jest mańkutem, idzie do przodu, bo bardzo lubi atakować – mówi.

W poprzednich latach na ringach WSB Dawid Michelus pokonał wspomnianego Konstantina Bogomazowa, zaś raz wygrał walkowerem. To drugie zwycięstwo sprawiło, że Rosjanie stracili punkt i Husaria wtedy awansowała do ćwierćfinału World Series of Boxing.

– Tamtem punkt miał ogromne znaczenie. Pamiętam też wygraną walkę z Konstantinem Bogomozowem, ciężki i nieobliczany przeciwnik, który bił z każdej strony. Ale jak mówię, wierzę, że poradzę sobie też z Gabilem Mamiedowem. W narożniku mam bardzo dobrych trenerów, a wspierać mnie będzie też trener Stemplewski z Elbląga, który przyjeżdża na walkę – powiedział Dawid Michelus.

Wejdzie on na ring jako drugi, a przed nim Husarię reprezentować będzie Niemiec Hamza Touba (-52kg). Później swoje walki stoczą Damian Kiwior (-69kg), ulubieniec miejscowej publiczności Arkadiusz Szwedowicz (-81kg) i wracający do składu Rafako Hussars Poland Paweł Wierzbicki (+91kg).

Zaraz po meczu bokserzy Husarii, którzy tworzą kadrę narodową, udają się na zgrupowanie do Cetniewa. Pozostaną tam do 12 lutego.