Na sparingach boksowałem z pięściarzami wagi ciężkiej, a Grigorii Lizunenko bił tak mocno jak oni – mówi Mateusz Kostecki (-64kg) z Rafako Hussars Poland, który odniósł pierwsze zwycięstwo na ringach World Series of Boxing.

W rozegranym w Moskwie meczu z Russian Boxing Team (1-4) pięściarz Husarii zwyciężył wskutek kontuzji miejscowego rywala.

Co prawda po 2 rundach przegrywałem na kartach 18-20, ale moim zdaniem to niesprawiedliwa punktacja. Z perspektywy tego co się działo w ringu, wydawało mi się, że to ja powinienem prowadzić. Tymczasem sędziowie znów widzą to, co chcą – powiedział Mateusz Kostecki.

W debiucie w lidze WSB przegrał w Buenos Aires z Ronanem Nahulem Sanchezem, a tym razem w górę powędrowała ręka Polaka.

W Rosji czułem się znacznie lepiej niż w Argentynie, w ogóle wolę chłodniejsze miejsca. W Buenos Aires było strasznie duszno, zanim zacząłem rozgrzewkę, już byłem mokry od potu. Analizując pierwszą walkę, tam boksowałem z innym nastawieniem, za bardzo chciałem wygrać, a tutaj w Moskwie bardziej na spokojnie. Wiadomo, każdy reprezentant Rosji to wysoka klasa sportowa – mówi bokser Husarii.

Zawodnik pochodzący z Biskupic koło Wieliczki uważa, że blisko wygranej był już w Argentynie.

– Już wtedy nie było źle, a po jednym z ciosów sierpowych mocno naruszyłem rywala. Tymczasem sędzia pozwolił mu dojść do siebie, a mnie dawał upomnienia. W Rosji spodziewałem się jeszcze trudniejszej potyczki. Miejscowy bokser bił bardzo mocno, w szoku aż byłem jak poczułem jego uderzenia, nawet te spadające na gardę. Na sparingach biłem się z zawodnikami wagi ciężkiej, mocnymi jak konie, ale ten Rosjanin uderzał jak oni. Choć oczywiście sparing i walka o punkty to dwie różne sprawy – dodał.

Przed Mateuszem Kosteckim teraz 3 tygodnie przygotowań i wyjazd na pierwszy turniej kwalifikacyjny przed Igrzyskami.

– Jak nie spróbuję, to nie będę wiedział, czy jestem w stanie skutecznie powalczyć o Igrzyska. Mam nadzieję, że sędziowie nie będą stronniczy – powiedział.